
Większość Sejnian starszego pokolenia rozpoczynało edukację w szkole „pod lasem”. Tym rysunkiem pragnę przywołać pamięć nauczycieli, którzy tam pracowali, oraz tych wszystkich, którym dane było pobierać w niej nauki.
Marek Karpowicz, Sejny – sentymentalny spacer po mieście, Sejny 2008, s. 3.
Pamiętam tę szkołę, która była “moją” w latach 1962- 69. Sporo tam się przeżyło. O dziwo, mało pamiętam z lekcji, a więcej z przerw. Zimą czas przerwy spędzało się na ślizgawce w dół od strony lasu lub w zaspach z drugiej strony. Ze ślizgawki zjeżdżało się na butach lub na tornistrze. W zaspach, które tworzyły się przy skarpie od strony GS nie trzeba było żadnych sprzętów. Z przyjemnością skakało się w śnieżny puch, którego część pozostawała na odzieży. Po powrocie do klasy robiły się kałuże pod ławkami. Pamiętam też ciężką, przesączoną potem czapkę woźnego Tomczyka, którą od czasu do czasu można było oberwać.