Dziemido (Dzimido), Antoni (1893 – 1981)

Antoni Dziemido (Dzimido), którego rodzicami byli Konstanty i Zofia, z d. Raudańska, urodził się 28 listopada 1893 r. w Łoździejach, na terytorium dzisiejszej Litwy. W mieście tym ukończył kilka klas szkoły powszechnej. Prawdopodobnie w 1917 r. przybył na Sejneńszczyznę, a niewiele później poślubił mieszkankę Kolonii Sejny (dziś Marynowo), Eugenię, z d. Bulwin. Jego wybranka była osobą dość zamożną, posiadała sporo ziemi rolnej, a dodatkowo działki w Sejnach, m.in. przy obecnej ul. Zawadzkiego, w miejscu, gdzie teraz znajduje się przedszkole (Dziemidowie przez pewien czas przed 1939 r. tutaj mieszkali) oraz przy obecnej ul. 1 Maja (dzisiaj jest tu mleczarnia).

Kwestią dyskusyjną jest, czy Antoni Dziemido brał czynny udział w Powstaniu Sejneńskim 1919 r. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że w jakiś sposób je wspierał, skoro w okresie popowstaniowym, a przed II wojną światową został w wolnych wyborach wybrany radnym i zasiadał w radzie miasta Sejn.

Antoni Dziemido uwielbiał konie. Jako rolnik używał ich do pracy. Potrafił też je dosiadać w sposób budzący podziw otoczenia. Henryk Sylwista pamięta, gdy nawet  będąc w starszym już wieku na konia dosłownie wskakiwał. Wspominany jest jako świetny jeździec. Nie dziwi zatem, że w dwudziestoleciu międzywojennym należał do oddziału „Krakusów”. W tym czasie był również członkiem Kasy Stefczyka. W rzadkich chwilach, wolnych od obowiązków gospodarczych, z nieodłączną dubeltówką wyprawiał się na polowanie.

W czasie II wojny światowej Antoni Dziemido wraz z całą rodziną został przez Niemców przesiedlony do Żegar (powiat sejneński). Okupanci rozebrali ich zabudowania gospodarcze, a przylegający do nich sad zniszczyli. Wszystko to pod pretekstem, że okoliczni mieszkańcy niszczyli cenne w warunkach wojennych zboże, kiedy chodzili po nim, skracając drogę po pyszne jabłka z sadu. Z części uzyskanych w ten sposób belek Niemcy zbudowali, tuż obok kościoła w Sejnach, kurniki! Po zakończeniu wojny Dziemidowie powrócili do Kolonii Sejny, gdzie musieli zaczynać życie od nowa. Budynki zostały, na przekór tysiącletniej Rzeszy, odbudowane, a młode jabłonie zasadzono w miejsce zniszczonych. Do dzisiaj rosną niektóre z nich w postaci potężnych już drzew. Antoni i Eugenia Dziemidowie posiadali trzech synów i córkę. Jedno z dzieci, Leon, zginął w walce z Niemcami na Wale Pomorskim. Antoni Dziemido podczas pracy w gospodarstwie, prawdopodobnie już w okresie PRL, uległ nieszczęśliwemu wypadkowi i stracił prawą rękę. Zmarł w Marynowie 25 października 1981 r. Spoczywa na Starym Cmentarzu w Sejnach.

Opracowała Marta Dziemido, prawnuczka.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *