Słonczewski, Tomasz (1884 – 1969)

(Por. Powstańcy Sejneńscy. Część I – Wspomnienia i relacje. Część II – Notki biograficzne. Praca zbiorowa pod red. Sławomira Rutkowskiego. Sejneńskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, Sejny 2020, wydanie II, s. 47–48.)

Tomasz Słonczewski urodził się w Sejnach, ojciec miał na imię Wincenty, a matka, z d. Jancza, miała na imię Urszula. W młodym wieku stracił ojca i wyemigrował do USA  „za chlebem”  oraz  w celu uniknięcia poboru do carskiego wojska. Pracował tam przy prasowaniu spodni, a jako „złota rączka” zasłynął w swoim zakładzie pracy z wielu różnych technicznych i organizacyjnych osiągnięć, nauczył się także języka angielskiego i niemieckiego. Zarobione pieniądze przesyłał matce na utrzymanie rodziny, a dopiero po powrocie po kilku latach do domu okazało się, jak ich mało dotarło do jej rąk. W  1910 r. ożenił się  z Weroniką  Deraszkiewicz. Małżonkowie mieli  pięcioro dzieci.  Tomasz Słonczewski był niezwykle pracowity i zdolny, utrzymywał liczną rodzinę z pracy murarza–zduna. W Sejnach i okolicy był znany jako bardzo dobry specjalista w swoim zawodzie. Należał do POW, do Powstania Sejneńskiego przystąpił  bez wahania.  Opowiadał później rodzinie o takim zdarzeniu: przenosił amunicję w wiadrze z gliną i został zatrzymany przez patrol litewski, którym dowodził sąsiad, walczący po przeciwnej stronie. Jednak nie rozstrzelał Tomasza Słonczewskiego, a darował mu życie wiedząc, że ma  gromadkę dzieci na utrzymaniu. Ten, mimo wszystko, nie zrezygnował z walki, choć przed sąsiadem musiał się ukrywać, a po zakończeniu Powstania ciężko się rozchorował. Gdy 13 września 1919 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski odwiedził Sejny, to właśnie Tomasz Słonczewski skrzyknął kolegów i pokierował akcją wyprzęgania koni z powozu, aby zamiast nich  Powstańcy sami przewieźli Naczelnika Państwa przez miasto. Znane jest zdjęcie, uwidaczniające to wydarzenie1. Tomasz Słonczewski stoi tam na początku szeregu mężczyzn trzymających dyszel powozu. Po zwycięskim Powstaniu  kontynuował pracę murarza–zduna. Był bardzo zdolny do języków, kontakt z różnymi klientami wystarczył, aby nauczył się języka litewskiego oraz jidysz, a znał już wcześniej także rosyjski.  Umiał porozumiewać się zatem bez tłumacza ze wszystkimi mieszkańcami Sejneńszczyzny. Jego piece cieszyły się popularnością w całym regionie, ponieważ były porządnie wykonane. W czasie II wojny światowej rodzinę dotknęło wiele cierpień. Z trzech synów dwóch zmarło w wieku dziecięcym, a ostatni, osiemnastoletni, zginął w pierwszych latach wojny w niewyjaśnionych okolicznościach. Starszą córkę, piętnastoletnią,  zabrano na ciężkie roboty do Niemiec, a młodszą, zaledwie dwunastoletnią, obronił ojciec przed wywózką do Rzeszy tylko dzięki znajomości języka niemieckiego. Ale za to musiała ona ciężko, niewolniczo pracować blisko Sejn w gospodarstwie rolnym, zarządzanym przez Niemca.  Tomasz Słonczewski był wielkim patriotą. Po II wojnie światowej symbolem sprzeciwu wobec otaczającej go rzeczywistości były do końca życia pielęgnowane wąsy – bardzo podobne do tych, które nosił Józef Piłsudski.  Został pochowany na Starym Cmentarzu w Sejnach.

Opracowała Irena Kasperowicz-Ruka na podstawie ustnej relacji wnuczki, Barbary Buchowskiej.


1 Wiesław Jan Wysocki, Powstanie Sejneńskie 1919,  wydawcy: Fundacja Historia i Kultura, Wydawnictwo Bellona, Warszawa, 2019 r., s. 65.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *